Piękna pogoda dzisiaj była. Słoneczko dawało się we znaki przy pracy na podwórku
Zacząłem od oberwania wilków u pomidorków. Później zrobiłem zadaszenie nad grządką i posadziłem pomidory. Zmieściły się 4 OXHEART (bawole serca), 2 malinowe warszawskie, 3 etna i 1 faworyt. Razem 10 krzaków. Zostało mi jeszcze 12 krzaków na tarasie. I już chyba tam zostaną.
Wysadzanie pomidorków na grządce było dość męczące. Zakopywałem całe doniczki, więc musiałem wybrać ziemię. Było to w sumie 4 worki ziemi. Jeden zużyłem do wysadzenia pomidorów, a 3 czekają na wyrównanie trawnika.
Po wysadzeniu pomidorki podwiązałem na taśmach. Zostawiłem co prawda jeszcze drewniane paliki – ale wydaje mi się, że nie są one potrzebne. Końcowym akcentem pracy przy pomidorach na grządce było podlewanie. Podlałem dość intensywnie po ok. 2 litry wody na jedną doniczkę.
Następnie wziąłem się za wysadzanie ogórków „egzotycznych”. Wykorzystałem do tego doniczki kwadratowe o pojemności 11 litrów. W każdej doniczce po 2 sadzonki (w ostatniej 4). Na spód dawałem ziemię z obornikiem a na wierzch uniwersalną. Chodziło mi o to, żeby obornik nie popalił małych sadzonek. Wyszło mi w sumie 4 doniczki ogórków białych, 3 melonowych i 2 meksykańskich. Doniczki ustawiłem przy płocie, przy zbiorniku na wodę. Chciałem, żeby zaraz po wysadzeniu nie były narażone na mocne słońce. W cieniu powinno im być lepiej. Później przeniosę je za szklarnię, w miejsce, gdzie zrobiłem specjalnie dla nich stelaż, po którym będą się pięły.
Sprawdziłem, jaki efekt przyniósł piątkowy oprysk. Niestety, mszyce na porzeczkach są nadal i robale na agreście także. Porzeczki, to już chyba padną, a agrest ma już tak duże owoce, które niedługo będą dojrzewały, że nie zastosuję żadnych środków chemicznych. Trudno, co będzie, to będzie.
Niestety, jeśli chodzi o szkodniki to nie koniec. Mszyce zaatakowały również truskawki. Dobrze, że są mrówki. To dzięki nim zauważyłem mszyce. Oczywiście popryskałem sodą. Liczę na to, że się ich pozbędę.
Później wziąłem się za winogron, tzn. za przycinanie winorośli. Trochę czasu mi to zajęło – ale w sumie to przyjemna praca, szczególnie jak się patrzy i widzi, że powinien być urodzaj.
Na sam koniec wziąłem się za podlewanie wszystkiego (zużyłem jakiej 400 litrów wody) i przy okazji przyczepiłem ogórki szklarniowe do stelaża przy pomocy plastikowych obejm
A teraz króciutka migawka z grządek
Grządka 1 – bez zmian
Grządka 2 – mam wrażenie, że marchewka po przerwaniu jakby urosła.
Grządka 3 – wyrzuciłem kolejną kalarepę – która zwiędła. Nie znalazłem w korzeniach larw. Pewnie przeszły do następnej.
Grządka 4 – ogórki rosną jak na drożdżach.
Grządka 5 – selery – jestem z was dumny.
Grządka 6 – pomidory - już była opisywana
Grządka 7 – papryka jakby się ruszyła. Sałaty coraz większe.
Grządka 8 – bez zmian.
Jest już 2:30. Ależ ten czas szybko zleciał. Pora spać.