Wreszcie jest ciepło (szczególnie w nocy) i popaduje deszczyk – więc roślinki ruszyły do przodu. Rosną jak na drożdżach. Jednak, jak mawiał klasyk – nie ma róży bez kolców. Te kolce to różnego rodzaju szkodniki. Jest zatrzęsienie mrówek. Mrówki często „opiekują się mszycami”. Jakaś holera powoduje zwijanie się liści buraczków ćwikłowych. No cóż, takie są uroki tego hobby. Z drugiej strony, jakby nie było przeciwności, to może by mi się to znudziło 😊. Zapraszam Was do obejrzenia kolejnego filmiku ze spaceru.