Po sobotnio-niedzielnym odwyku od działki z wielką przyjemnością odwiedziłem „moją dziewczynę” (tak mówi moja żona) w poniedziałek. To była oczywiście tylko kurtuazyjna wizyta, bo ani sił ani czasu za bardzo nie miałem. Podstawową sprawą, jaką się zająłem, był system nawadniania w szklarni. Obserwowałem ostatnio zdalnie wilgotność gleby i byłem przerażony. Pomimo włączonego nawadniania wilgotność gleby spadała. W poniedziałek rano włączyłem nawet podlewanie ręcznie non-stop, a wilgotność spadała nadal – było już poniżej 30%. Zaczynałem się martwić, co może być tego przyczyną. Problem okazał się być trywialny. Nie działał jeden kroplownik, do którego były podłączone 4 donice – w tym donica w której mierzyłem wilgotność gleby. Pozostałe donice były bardzo mokre, więc nawadnianie działa jak należy. Naprawa była krótka. Wystarczyło wymienić kroplownik i wszystko jest OK. Podlałem ręcznie te 4 pomidory i wyłączyłem nawadnianie, żeby ziemia trochę przeschła. Myślę, że włączę je ponownie dopiero jak wilgotność spadnie poniżej 40%.
Poza tym cieszyłem się z pięknie rosnących warzyw. Nie byłem na działce raptem 2 dni, a warzywa bardzo urosły. Szczególnie ogórki na grządce. Zastałem istny gąszcz. Musiałem się nieźle natrudzić, żeby je porozplątywać i poprzypinać do stelaża. Niestety, same nie chcą się piąć w górę. W czasie przypinania zebrałem trochę plonów. Będą pierwsze własne małosolne. Powinno wystarczyć na dwa słoiki.
Ogórki „egzotyczne” chyba się zadomowiły, chociaż bardzo ładnie to zaczęły rosnąć tylko białe, meksykańskie i melonowe żyją – ale dużych przyrostów nie widać. Natomiast papryce pomidorowej zaczęły zwijać się liście. U sąsiada ta papryka wygląda podobnie.
Ogórki w szklarni też szybko rosną. Szklarnia okazuje się być dla nich zbyt mała. Jedną z roślin muszę prowadzić teraz w dół, ponieważ wyrosła już na maksymalną wysokość. Drugą – Po profilu oświetleniowym. Mogłem zebrać już 5 dużych ogórków – ale poczekam, niech jeszcze troszkę urosną.
Pomidory w szklarni tak jakby zaczęły dochodzić do siebie. Może przez to podlewanie wypłukałem trochę azotu, który powodował zwijanie się liści?
Bardzo ładnie prezentuje się teraz grządka z ziołami, które wystrzeliły w górę. Co prawda nie wszystkie jednakowo – ale i tak wygląda to pięknie.
Sałata na grządce z papryką nadaje się do szybkiego wyrwania – 2 zaczęły wczoraj wybijać w kwiaty.
Sałata na grządce z pomidorami cała idzie w kwiat. Jak ją spróbowałem, to była dobra. Może to taki gatunek?
Na selerach dalej siedzą zielone i czarne sk......e. Nie ma rady zastosowałem kolejny oprysk. Tym razem zastosowałem preparat Targetu AGRICOLLE. Środek taki raczej ekologiczny, nie ma okresu karencji. Jak to nie pomoże, to zastosuję karate zeon.
Od moich kalarepek wreszcie się chyba odczepiły śmietki kapuścianki, ponieważ 4 kalarepki nadal rosną. Z tej samej grządki zebrałem wczoraj trochę buraczków na botwinkę. Żona obiecała ją we wtorek.
Na marchwi nie zauważyłem już mszyc, natomiast na pietruszce była nadal. Co prawda w mniejszym natężeniu ale była. Więc troszeczkę opryskałem jeden rządek pietruszki preparatem agricolle.
Bardzo ładnie owocują borówki i winogron. Mam nadzieję, że poradzę sobie z ptakami.