Sobota to tradycyjnie czas całodniowej pracy na działce. No ale zawsze musza być wyjątki i ta sobota była takim wyjątkiem. Nie mogłem spędzić całego dnia na przyjemnościach. O 16 musiałem być w miejscu zupełnie innym położonym w centrum miasta. Więc mojej dziewczynie (jak mówi o działce moja małżonka) mogłem poświęcić czas tylko do 13:30. A zastałem ją w takim stanie:
Przy okazji małe święto – to jest 100 filmik, który zamieściłem na youtube.
W związku z tym nie za wiele mogłem zrobić. W zasadzie ograniczyłem się tylko do pewnej modyfikacji systemu podlewania w szklarni. Teraz to podlewanie jest bardziej intensywne – ok. 2 litry na godzinę. To powinno dać każdej roślince po ok. 3 litry wody na dobę. Ogórki szklarniowe dostają trochę więcej. Mam zamiar co 2-3 dni robić dzień przerwy w podlewaniu. Musiałem to zrobić, ponieważ pomidory rosną, potrzebują coraz więcej wody, a i pogoda też to wymusza. Dzięki temu podlewaniu już chyba przezwyciężyłem problemy z nadmiarem azotu. Niestety, odbiło się to na kondycji roślin. Teraz wyglądają ładnie – ale przez długi czas było słabo, co chyba odbije się na plonowaniu. Muszę także zauważyć, że pomidory z mojej rozsady są ładniejsze. Prawdopodobnie dlatego, że podczas sadzenia były większe i lepiej poradziły sobie z tym azotem. No ale cóż, w przyszłym sezonie będę mądrzejszy.
Ogórki szklarniowe ładnie się prezentują. Mają zdecydowanie zbyt mało miejsca – ale całkiem nieźle owocują. W zasadzie mógłbym dzisiaj zerwać przynajmniej 4 szt. – jednak zerwałem tylko jednego giganta, a pozostałym pozwoliłem jeszcze trochę przybrać na wadze.
Grządka 1
U pietruszki i cebuli nic się nie zmienia. Na szczęście mszyce sobie chyba odpuściły i pietruszka powoli wraca do siebie. Wcześnie przerwałem jeden rządek pietruszki, a teraz chyba przyjdzie pora na przerwanie drugiego, żeby korzenie miały więcej miejsca.
Grządka 2
Marchewka ma się dobrze. Cebula, która była posiana z nasion, to chyba będzie się nadawała do posadzenia w przyszłym roku, bo rośnie bardzo powoli. Mszycy nie zauważyłem – ale w jej zwalczeniu pomogły mi chyba biedronki, których kilka zauważyłem na marchewce.
Grządka 3
Buraczki już jedliśmy w botwince. Rosną bardzo ładnie i chyba już mają spokój od mszyc. 3 z 4 kalarep, które ocalały od śmietki kapuścianki, zostały już zjedzone przez córeczkę. Powiedziała, że jej smakowały. Zauważyła dużą różnicę jak smakowały nasze ekologiczne a te ze sklepu.
Grządka 4
Po przedłużeniu stelaża ogórki mogą rosnąć dalej. Krzaki rosną ładnie – ale zatrzęsienia owoców to nie ma. Mam wrażenie, że pogoda nie pomaga w plonowaniu. Co prawda co 2-3 dzień zrywam trochę ogórków – ale nie jest to wiaderko 10 litrowe a raczej mniej niż 5 litrów. Był problem z mszycą na jednej roślinie ale chyba został przezwyciężony.
Grządka 5
Na niektórych selerach jeszcze jest mszyca. Na razie dałem sobie spokój z opryskami, bo zauważyłem biedronki. A tak w ogóle to szkoda, że nikt nie sprzedaje biedronek. Chętnie bym kupił z kilogram, to bym miał załatwioną sprawę z mszycami. Pietruszka naciowa nadaje się już w zasadzie do zrywania. Z kopru korzystamy już od dawna. Pory zostały zagłuszone przez selery – ale rosną. Cebula od sąsiadki rośnie super – szczypior jest bardzo smaczny.
Grządka 6
Pomidorki na grządce również cierpią na nadmiar azotu, przy czym tutaj nie mam możliwości jego szybkiego wypłukania. Tak więc listki nadal są pozwijane. Dodatkowo krzaki osiągnęły już maksymalną wysokość – dotykają do dachu. Zrobił się trochę gąszcz, ponieważ z uwagi na pozwijane liście nie regulowałem odrostów – nie chciałem ograniczać powierzchni liści, żeby zachodziła jakaś fotosynteza. Sałata królowa majowych wybiła w kwiat. Było to spowodowane zbyt wysoką temperaturą. Niestety całą musiałem przeznaczyć na kompost. Połowę roszponki już wyrwałem. Zajada się nią córeczka.
Grządka 7
Sałaty (oprócz kruchej lodowej) wybiły w kwiat. Dużą część trzeba było zutylizować. Krucha lodowa zawiązała ładne główki. Szczypior z cebula od sąsiadki bardzo smakuje mojej żonie. Papryka rośnie ładnie, jednak jeden krzak zwiędł. Nie jest to spowodowane brakiem podlewania. Będę musiał go wyciągnąć z grządki i zobaczyć, czy nic go nie podjadło.
Grządka 8
Zioła rosną przepięknie. A ten zapach jest cudowny.
Cebula od sąsiadki została zagłuszona przez zioła, więc ją wyrwałem – żona jest zadowolona.
Niestety, na rabarbarze nadal są mszyce. Dzisiaj już nie zdążyłem – ale w poniedziałek z nimi powalczę. Są raptem na kilku roślinkach, więc spróbuję zrobić to mechanicznie.
I na koniec winogrona. Ładnie owocują. Jednak koniecznie wymagają kolejnego przycięcie. To znów zadanie na poniedziałek.